O mnie
Znam świat organizacji z różnych stron.
Byłam specjalistką i menedżerką. Pracowałam przy projektach rozwojowych, wdrażałam zmiany, rekrutowałam, zwalniałam, podejmowałam decyzje i mierzyłam się z sytuacjami, w których nie było prostych odpowiedzi. Później przez wiele lat pracowałam z menedżerami jako trenerka i konsultantka.
To doświadczenie nauczyło mnie, że w pracy z ludźmi rzadko można po prostu zastosować gotowe rozwiązanie. To, co sprawdza się w jednej sytuacji, w innej może zupełnie nie zadziałać.
Nie mam gotowej odpowiedzi. Mam doświadczenie, wiedzę i ciekawość, z którymi możemy wspólnie jej poszukać.
Lubię porządkować to, co na początku wydaje się skomplikowane. Przyglądać się faktom, różnym perspektywom i temu, co naprawdę dzieje się w danej sytuacji. Nie po to, żeby zatrzymać się na samym rozumieniu problemu, ale żeby dojść do rozwiązania, które ma sens właśnie tutaj.
Czasem będzie nim konkretna rozmowa, czasem zmiana sposobu działania, a czasem zupełnie inna decyzja. Ważne, żeby była świadoma i adekwatna do sytuacji.
Dawno, dawno temu, na studiach, zapragnęłam zostać trenerem. Byłam tego pewna jak niczego wcześniej w moim życiu. Skończyłam psychologię, Szkołę Trenerów i Konsultantów Zarządzania i pojechałam na pierwsze swoje szkolenie.
Ależ byłam podekscytowna. Moje marzenie zaczynało się spełniać.
Stanęłam na sali szkoleniowej i … „Jak dogadać się z kimś kto nie chce się dogadać?” jedno z wielu pytań strzeliło we mnie jak piorun z
nieba. „Jak to możliwe?! Przecież z każdym można się dogadać, każdy chce się dogadać, trzeba tylko chcieć!”.
Miałam swój świat zbudowany z przekonań i ideałów. A pytania menedżerów zaczęły go skutecznie burzyć.
„Co zrobić, kiedy ktoś nie chce się rozwijać?” Jak to ktoś nie chce się rozwijać? Przecież rozwój jest naturalną potrzebą człowieka!
„Jak mam zmotywować ludzi? Im się nie chce pracować.”
Moje myśli ruszyły jak bolidy Formuły 1. Przecież każdy jest odpowiedzialny za siebie, odpowiedzialność prowadzi do motywacji, a motywacja
do działania. To niemożliwe, żeby dorosły człowiek nie był odpowiedzialny i nie miał motywacji do pracy!
Szkolenie się skończyło. Na szczęście nie ja byłam trenerką prowadzącą. Gdybym wtedy miała odpowiadać na te pytania, pewnie próbowałabym przekonać menedżerów do mojego punktu widzenia. A to byłby najgorszy możliwy scenariusz.
Pytania menedżerów zostały ze mną. I coraz bardziej widziałam, że nie potrafię na nie odpowiedzieć, patrząc wyłącznie ze swojej
perspektywy.
Zrozumiałam, że jeśli chcę być dobrą trenerką, muszę najpierw zrozumieć świat, w którym funkcjonują menedżerowie. Muszę popatrzeć na
ich sytuacje ich oczami.
Odłożyłam więc na chwilę swoje marzenie o byciu trenerką i postanowiłam popracować w organizacji. Chciałam doświadczyć sytuacji, których doświadczają menedżerowie. Zadać sobie pytania, które zadają sobie oni. Podejmować decyzje, których czasem wcale nie chcemy podejmować.
Popracowałam. Dziesięć lat.
Byłam specjalistką. Byłam menedżerką. Wymyślałam programy rozwojowe, wprowadzałam zmiany, wspierałam menedżerów, dyskutowałam,
decydowałam, prezentowałam, proponowałam, przekonywałam, szkoliłam, rekrutowałam, zwalniałam.
Rozumiałam i nie rozumiałam innych. Cieszyłam się i śmiałam. Smuciłam i płakałam. Złościłam się na sytuacje, na ludzi, na siebie. Byłam
pełna mocy i niemocy. Pomysłów i bezradności. Świętowałam sukcesy i przeżywałam porażki.
I cały czas uczyłam się siebie i innych.
Zaczęłam naprawdę rozumieć perspektywę menedżerów. Już im wierzyłam, kiedy mówili mi, że z kimś „nie da się dogadać”, że ktoś „nie chce
się rozwijać” albo że „brakuje mu motywacji do pracy”.
Wróciłam na salę szkoleniową już z inną perspektywą.
Już nie próbowałam przekonywać menedżerów do mojego punktu widzenia. Kiedy słyszałam: „Nie da się z nim dogadać”, nie próbowałam
przekonywać, że jednak się da. Uśmiechałam się i mówiłam: „Tak, to się czasem zdarza”.
A potem pytałam: „Czy chcesz się jeszcze dogadać?”
Jeśli tak, zaczynaliśmy szukać ścieżki. Co właściwie dzieje się między Wami? Co już próbowałeś? Co zadziałało, a co nie? Jak na tę sytuację
wpływa zespół i organizacja? Co możesz zrobić Ty, a na co nie masz wpływu?
Z czasem coraz bardziej przekonywałam się, że moja praca nie polega na dostarczaniu gotowych odpowiedzi. Polega na słuchaniu, zadawaniu
pytań, poszerzaniu perspektywy i szukaniu razem z menedżerem rozwiązania, które ma sens w jego konkretnej sytuacji.
I właśnie tak pracuję dzisiaj.
Nie przychodzę z gotową receptą. Przynoszę doświadczenie, wiedzę i ciekawość. Słucham, pytam, porządkujemy sytuację i wspólnie szukamy
rozwiązania.
Bo czasem najlepszym rozwiązaniem będzie inna rozmowa. Czasem zmiana sposobu działania. Czasem postawienie granicy. A czasem podjęcie trudnej decyzji.
Nie chodzi o to, żeby zastosować właściwą technikę. Chodzi o to, żeby znaleźć rozwiązanie, które w tej konkretnej sytuacji naprawdę ma
sens.
Rok 2000
Zapragnęłam zostać trenerką biznesu. Marzyłam o tym, żeby prowadzić szkolenia. Zrobiłam wszystko, żeby nią zostać. I zaczęłam prowadzić szkolenia.
Uczestnicy zaskakiwali mnie swoimi pytaniami. Moje odpowiedzi były książkowe. Wyuczone. Czasem pomagały, czasem nie. Wtedy jednak to wystarczało. Do organizacji właśnie napływała cała masa nowej, wcześniej niedostępnej wiedzy. Wcześniej nikt nie mówił o modelach informacji zwrotnej, niewiele osób o nich słyszało, więc uczestnicy chętnie słuchali.
Zachwycałam się sobą, ile wiem, zachwycałam się tym, ile jeszcze mogę się nauczyć. Uzupełniałam swoją wiedzę praktyczną, pracując najpierw na stanowisku specjalistki, a potem menedżerki w organizacji. Byłam zachwycona swoją pracą, uczestnikami, swoją wiedzą, tym, że mogę się nią dzielić, i tym, że mam jakiś maciupeńki, maleńki wkład w życie innych.
Inwestowałam w siebie. Szkoliłam się, żeby być coraz lepszą trenerką. Mam za sobą chyba z 1000 godzin takich szkoleń.
Każda, naprawdę każda, zmieniała moje przekonania, moje cele, moją optykę na siebie, na szkolenia, na uczestników.
Rok 2007
Prowadzę szkolenia, coraz więcej szkoleń. Ależ mnie to cieszy! Czuję się pewniej ze swoją wiedzą, punktem widzenia i doświadczeniami zawodowymi. Z niecierpliwością czekam na pytania menedżerów. Już się nie boję, nie denerwuję. Wiem, co umiem, jak pracuję, co jest moją siłą. Znam swoją słabość i ona mnie nie przeraża. Eksperymentuję.
Rok 2015
Jestem zmęczona… Zmęczona szkoleniami, wyjazdami, narzekaniem menedżerów. Z ich relacji wyłania się trudny świat organizacji. Zachowania innych menedżerów, pracowników, przełożonych, szefów nieraz mnie szokują. Skąd w nas tyle egoizmu? Tyle zła?
A menedżerowie jakby mniej chcą się uczyć. Mniej słuchają, a więcej mówią o swoich problemach. Zajęło mi kilka szkoleń, żeby zauważyć, że menedżerowie coraz częściej chcą mówić o swoich problemach i trudnościach w relacjach, w zespołach. Tak bardzo potrzebują o nich mówić, tak bardzo potrzebują, żeby ktoś ich wysłuchał.
Walczę ze sobą: czy realizować program, czy dać ludziom mówić? Czy iść zgodnie z programem, czy zająć się ich realnymi problemami? Problemów ludzi przecie nie da się zamknąć w programie szkolenia.
Ta walka wysysa ze mnie energię. Coraz mi trudniej… Każde szkolenie męczy mnie coraz bardziej.
Rok 2018
Zwątpiłam w sens mojej pracy. Po latach aktywnego życia zawodowego zwątpiłam w sens swojej pracy. Jak to się mogło stać? Co przegapiłam?
Stoję na sali szkoleniowej i zastanawiam się: czy to, co robię, czego się uczymy, co ćwiczymy, daje coś moim uczestnikom? Czy moja praca ma jakikolwiek sens? Czy szkolenie, które prowadzę, coś im daje? Czy coś zmienia w ich życiu, w ich pracy? Daje im jakąś wartość? Co z tego w nich zostanie? Co wdrożą?
Im bardziej wątpię, tym bardziej słucham moich uczestników. Im bardziej wątpię w sens mojej pracy, tym bardziej pytam ludzi, czego potrzebują.
Im bardziej ich pytam, tym więcej mówią. Czasem są zaskoczeni, że mówią, że mówią tak dużo i że ktoś chce tego słuchać. Im więcej mówią o swoich problemach, tym bardziej dostrzegam, w czym i jak mogę im pomóc.
Nie widząc sensu, wciąż pracuję. Wciąż prowadzę szkolenia. Nie pracuję gorzej. Mam wrażenie, że pracuję więcej, ciężej, więcej pytam, więcej słucham, mając nadzieję, że w tym „więcej” znajdę sens.
Kiedyś, po skończonym szkoleniu, wraca Kasia, jedna z uczestniczek, menedżerka sprzedaży. Ja myślami jestem już w domu, pakuję rzeczy, mazaki, kartki… Ona doszła już do parkingu. Myślałam, że czegoś zapomniała. A ona idzie prosto na mnie i mówi:
„Ewa, musiałam tutaj wrócić, żeby podziękować Ci za to, jak z nami pracowałaś, że nas słuchałaś, że nas szanowałaś, że zajęłaś się nami, a nie programem, no i to Twoje poczucie humoru…”
I ściska mnie mocno. A potem słyszę jeszcze kilka pięknych rzeczy o sobie.
I dzieje się rzecz niesamowita. Im bardziej wątpię w sens mojej pracy, tym więcej pozytywnych informacji dostaję od uczestników. Jak to możliwe?
Kiedyś usłyszałam na zakończenie szkolenia: „Pierwszy raz jestem na szkoleniu, na którym trener dopasował to szkolenie do uczestników. Widziałem, jak Ci było trudno to zmienić w jeden dzień i widziałem, jak bardzo chciałaś, żeby było dla nas wartościowe.”
Dzisiaj?
Już wiem, o co w tym całym moim braku sensu chodziło. Rozumiem, skąd się wziął i do czego mnie doprowadził. Te trzy lata poszukiwań pokazały mi, czego ludzie potrzebują i w jaki sposób mogę im pomóc.
Jakoś tak się stało, że brak sensu zrodził nowy sens.
Słyszę, czego potrzebują menedżerowie. Chętnie dyskutują nie o teoriach, ale o swoich problemach. Chcą rozmawiać o możliwych rozwiązaniach, dzielić się swoimi sukcesami i błędami. Chcą przyglądać się swoim sytuacjom i zastanawiać się, co mogą zrobić.
I chyba właśnie wtedy zaczął się kształtować mój sposób pracy.
Słucham. Pytam. Wyłapuję to, co nieoczywiste. Czasem konfrontuję ich z czymś, czego sami nie zauważają. Czasem zachęcam do spojrzenia na sytuację z zupełnie innej strony. Przyglądamy się różnym hipotezom, sprawdzamy możliwe rozwiązania, czasem eksperymentujemy.
Wnoszę do tej pracy wszystko, czego nauczyły mnie kolejne lata: doświadczenie pracy w organizacjach, wiedzę psychologiczną i menedżerską oraz doświadczenie pracy z ludźmi i zespołami. Ale równie ważna jest dla mnie ciekawość. Bo nawet jeśli widziałam już wiele podobnych sytuacji, ta konkretna nigdy nie jest dokładnie taka sama.
Dzisiaj właśnie tak rozumiem swoją pracę. Nie jako przekazywanie tego, co wiem, ale jako łączenie wiedzy, doświadczenia i ciekawości po to, żeby razem lepiej zobaczyć sytuację i znaleźć rozwiązanie, które naprawdę ma w niej sens.
Kiedyś chciałam wiedzieć, jaką odpowiedź dać. Dzisiaj bardziej interesuje mnie to, co jeszcze możemy zobaczyć, zanim zdecydujemy, co zrobić.
Jestem psycholożką, trenerką i konsultantką zarządzania. Od ponad 20 lat pracuję z menedżerami i zespołami, a swoje doświadczenie rozwijam poprzez szkolenia z zakresu psychologii, zarządzania i Analizy Transakcyjnej.
Wykształcenie i kwalifikacje:
Uniwersytet Jagielloński — magister psychologii stosowanej
Szkoła Trenerów i Konsultantów Zarządzania
Analiza Transakcyjna 101
Extended DISC
Analiza Transakcyjna
W swojej pracy korzystam również z wiedzy zdobywanej podczas licznych szkoleń i konferencji dotyczących Analizy Transakcyjnej, psychologii, zarządzania, pracy z zespołami i rozwoju kompetencji menedżerskich.
Wybrane konferencje i szkolenia:
Międzynarodowa Konferencja Analizy Transakcyjnej w Poznaniu,
Międzynarodowa Konferencja Analizy Transakcyjnej w Berlinie,
Diagnoza organizacji i planowanie interwencji w oparciu o 5 poziomów logicznych,
Różne style uczenia się oraz metody związane z Analizą
Transakcyjną,
Zmiana w Analizie Transakcyjnej,
Praca ze skryptem ciała w Analizie Transakcyjnej,
Perspektywa skryptu- skrypt w perspektywie,
Twój skrypt życiowy- diagnoza cech osobowości i skryptu życiowego,
O Trójkącie Dramatycznym, otwartości i relacjach wolnych od gier psychologicznych, dr S. Karpman,
Organizacja, skrypt, zmiana,
Analiza Transakcyjna w warsztacie konsultanta, coacha, trenera,
i inne…
Kiedy warto ze mną współpracować?
Jeśli...
- masz konkretną sytuację z pracownikiem lub zespołem, z którą nie wiesz, co zrobić,
- próbowałeś już różnych sposobów, ale nie przyniosły oczekiwanego efektu,
- brakuje Ci pomysłów, jak podejść do sytuacji,
- czeka Cię trudna rozmowa i chcesz się do niej przygotować,
- zależy Ci na dobrej współpracy z ludźmi,
- jesteś gotowy przyjrzeć się swojej roli w tej sytuacji,
- chcesz nie tylko rozwiązać problem, ale też lepiej zrozumieć, co się w nim dzieje,
to zapraszam Cię do konsultacji.
Jeśli natomiast...
- szukasz szybkiego triku, który zadziała w każdej sytuacji,
- oczekujesz jednej gotowej odpowiedzi bez przyglądania się kontekstowi,
- chcesz po prostu dostać instrukcję, co powiedzieć lub zrobić,
- nie chcesz przyglądać się swojej roli w sytuacji i zastanawiać się nad różnymi możliwościami działania.
