O mnie
Uwielbiam słuchać. Słuchać i szukać rozwiązań. Rozwiązań praktycznych, takich, które da się wprowadzić w życie, zastosować, modyfikować w razie potrzeby. Rozwiązań, które wyjaśniają, które stymulują do działania i przynoszą dobre efekty.
Uwielbiam zadawać sobie pytania, bo pytania kierują naszym myśleniem, a myślenie działaniem.
Śmieje się i płaczę, złoszczę się i cieszę, doświadczam mocy i niemocy, często mam zapał, a czasem mi go brakuje. Czasem wspieram, a czasem wymagam. Czasem powiem dobre i ciepłe słowo, a czasem skonfrontuję.
Zadziwiam się i zachwycam światem i innymi i dobrem, do jakiego jesteśmy zdolni, i zdumiewam jednocześnie złem, jakie sobie czynimy. Mimo wszystko wierzę w Boga i wierzę Bogu.
A moja blokująca mnie przed wieloma wyzwaniami wada, to uporczywa myśl w głowie, „mogłaś to zrobić lepiej”, czasem prowadzi do znakomitych efektów, a czasem totalnie blokuje. W połączeniu z pytaniem „po co mi to jest?” daje piorunujący efekt, ale tę refleksję zostawię dla siebie.
Jeszcze kilka rzeczy mogłabym o sobie napisać, postanowiłam je opisać w historiach, jeśli jesteś ciekawa/ciekawy jak pracuje, i dlaczego robię, to co robię, to klikaj poniżej.
Dawno, dawno temu, na studiach, zapragnęłam zostać trenerem. Byłam tego pewna jak niczego wcześniej w moim życiu. Skończyłam Psychologię, Szkołę Trenerów i Konsultantów Zarządzania i pojechałam na pierwsze swoje szkolenie. Ależ byłam podekscytowna. Moje marzenie zaczynało się spełniać. Stanęłam na sali szkoleniowej i … „Jak dogadać się z kimś kto nie chce się dogadać?” jedno z wielu pytań strzeliło we mnie jak piorun z nieba: „Jak to możliwe?! Przecież z każdym można się dogadać, każdy chce się dogadać, trzeba tylko chcieć!”.
Miałam swój świat zbudowany z ideałów, przekonań, a te pytania, nie mogły się w nim pomieścić. Kiedy przestałam zajmować się swoim myślami, usłyszałam następne pytania, które trafiały w mój świat jak pociski z armaty: „Co zrobić jak ktoś nie chce się rozwijać?” i moje myśli „jak to ktoś nie chce się rozwijać? Przecież to naturalna potrzeba ludzi, to jest niemożliwe!” Padały kolejne pytania: „Jak mam zmotywować ludzi? Im się nie chce pracować”. Ach, moje myśli były jak wyścig Formuły Jeden, ścigały się między sobą. „Jak to ludzie są niezmotywowani w pracy? Przecież każdy jest odpowiedzialny za siebie, odpowiedzialność rodzi motywację, a motywacja działania. To niemożliwe, żeby dorosły pracownik nie był odpowiedzialny i nie miał motywacji do pracy!” To wszystko po prostu nie mieściło się w mojej głowie.
Szkolenie się skończyło. Na szczęście nie ja byłam trenerem wiodącym, bo próbowałabym przekonać menedżerów do mojego punktu widzenia, a to najgorszy scenariusz.
Pytania menedżerów żyły we mnie, a najtrudniejsze było to, że umiałam na nie odpowiedzieć patrząc tylko ze swojej perspektywy. Już wtedy zrozumiałam, że jeśli chcę być dobrym trenerem, to potrzebuje zrozumieć kontekst, w jakim menedżerowie funkcjonują, potrzebuje popatrzeć na świat ich oczami.
Odłożyłam na chwilę swoje marzenie o byciu trenerem. Postanowiłam popracować w organizacji, żeby doświadczyć tych sytuacji, których doświadczają menedżerowie, zadać sobie te pytania, które zadają sobie oni, podejmować decyzje, których nigdy nie chcielibyśmy podejmować.
Popracowałam. 10 lat. Byłam specjalistą. Byłam menagerem. Wymyślałam programy rozwojowe, wprowadzałam zmiany, wspierałam menedżerów, dyskutowałam, decydowałam, prezentowałam, proponowałam, przekonywałam, szkoliłam, rekrutowałam, zwalniałam. Rozumiałam i nie rozumiałam innych. Cieszyłam się i śmiałam. Smuciłam i płakałam. Złościłam się na sytuacje, na ludzi, na siebie. Byłam pełna mocy i niemocy. Pełna pomysłów i bezradności. Świętowałam sukcesy i opłakiwałam porażki. I najważniejsze: cały czas uczyłam się siebie i innych.
Zrozumiałam perspektywę menedżerów. Już im wierzę, jak mówią mi, że z kimś „nie da się dogadać, że ktoś nie chce się rozwijać lub że brakuje mu motywacji do pracy”.
Wróciłam na salę szkoleniową. Już nie próbuje przekonywać menedżerów do mojego punktu widzenia, nie zajmuje się już swoim myślami, choć czasem pędzą jak stado dzikich koni. Jak słyszę że nie da się z kimś dogadać, uśmiecham się i zazwyczaj mówię: „Tak, to się czasem zdarza”. I pierwsze pytanie które zadaję: „Czy chcesz się jeszcze dogadać? Szukamy jakieś ścieżki/ sposobu by dotrzeć do tej osoby?”, bo wciąż wierzę, że do każdego można znaleźć właściwą ścieżkę. „Czy chcesz tę ścieżkę szukać? Ile masz w sobie determinacji, cierpliwości, ciekawości, chęci, by tę ścieżkę odnaleźć? Jak bardzo odnalezienie tej ścieżki jest dla Ciebie ważne?”
Słucham menadżerów, ich pytań, wątpliwości, a jest ich coraz więcej. Roztrząsam, rozważam, analizuję. Zadaję pytania. Chcę dowiedzieć się o co tak naprawdę chodzi w tej relacji z pracownikiem. Chcę zrozumieć rzeczywistość menedżerów. Prowadzę do zrozumienia perspektywy pracownika, mechanizmów ich zachowań, do zrozumienia sytuacji, a czasem nadania jej innego znaczenia. Daję wskazówki. Zawsze prowadzi to do wypracowania rozwiązania. Rozwiązania, którego celem jest „wydobycie pracownika i z menedżera tego, co najlepsze”.
Po prostu, uczę menedżerów jak rozmawiać z pracownikami, żeby wspólnie osiągali efekty najlepsze z możliwych, w danej sytuacji i w danym momencie.
Rok 2000
Zapragnęłam zostać trenerem biznesu. Marzyłam o tym by prowadzić szkolenia. Zrobiłam wszystko by zostać trenerem. Zaczęłam prowadzić szkolenia. Uczestnicy zaskakiwali mnie swoimi pytaniami. Moje odpowiedzi były książkowe. Wyuczone. Czasem pomagały, czasem nie. To wystarczało, bo cała masa wiedzy, nowoczesnej wiedzy, wówczas napływała do nas. Wcześniej nikt nie mówił o modelach informacji zwrotnej, nikt o nich nie słyszał, wiec uczestnicy chętnie słuchali. Zachwycałam się sobą, ile wiem, zachwycałam się tym, ile jeszcze mogę się nauczyć. Uzupełniam swoją praktyczną wiedzę pracą na stanowisku specjalisty, potem menadżera w organizacji. Byłam zachwycona swoją pracą, uczestnikami, swoją wiedzą, tym że, mogę się nią dzielić, tym, że mam jakiś maciupeńki, maleńki wkład w życie innych. Inwestowałam w siebie. Szkoliłam się jak być lepszym trenerem, mam za sobą chyba z 1000 godzin takich szkoleń. Każda, naprawdę każda zmieniała we mnie moje przekonania, moje cele, moją optykę na siebie, na szkolenia, na uczestników.
Rok 2007
Prowadzę szkolenia, więcej szkoleń. Ależ mnie to cieszy! Czuję się pewniej ze swoją wiedzą, punktem widzenia, doświadczeniami zawodowymi. Z niecierpliwością czekam na pytania menedżerów. Już się nie boję, nie denerwuję. Wiem co umiem, jak pracuję, co jest moją siłą, znam swoją słabość, ona mnie nie przeraża. Eksperymentuję.
Rok 2015
Jestem zmęczona… Zmęczona szkoleniami, wyjazdami, narzekaniem menadżerów. Z ich relacji rysuje się brutalny świat w organizacjach. Zachowanie innych menedżerów, pracowników, przełożonych, szefów, nieraz szokują. Skąd w nas tyle egoizmu? Tyle zła? Jestem zmęczona tymi oczekiwaniami, celami, traktowaniem ludzi jak maszyny, jak narzędzia do zarabiania pieniędzy. Moja wrażliwość nie jest w stanie unieść brutalności, jaką sami sobie fundujemy.
I uczyć się menedżerowie jakby mniej chcą. Mniej słuchają a więcej mówią o swoich problemach. Zajęło mi kilka szkoleń, żeby to odkryć, że menedżerowie coraz bardziej chcą mówić o swoich problemach, trudnościach w relacjach, w zespołach. Tak bardzo potrzebują mówić, tak bardzo potrzebują by ktoś ich wysłuchał. Walczę ze sobą czy realizować program czy dać ludziom mówić? Czy iść zgodnie z programem czy zająć się ich realnymi problemami? Ta walka wysysa ze mnie energię. Coraz mi trudniej… każde szkolenie męczy mnie coraz bardziej.
Rok 2018
Zwątpiłam w sens mojej pracy. Po latach aktywnego życia zawodowego zwątpiłam w sens swojej pracy. Jak to się mogło stać? Co przegapiłam? Stoję na sali szkoleniowej i zastanawiam się czy to, co robię, czego się uczymy, co ćwiczymy, daje coś moim uczestnikom? Czy moja praca ma jakikolwiek sens? Czy to całe szkolenie, które prowadzę daje coś moim uczestnikom? Czy to coś zmienia w ich życiu, pracy? Daje im jakąś wartość? Co z tego w nich zostanie? Co wdrożą? Im bardziej wątpię, tym bardziej słucham moich uczestników. Im bardziej wątpię w sens mojej pracy, tym bardziej pytam ludzi czego potrzebują. Im bardziej ich pytam tym więcej oni mówią. Czasem zaskoczeni, że mówią, i że mówią tak dużo i że ktoś chce tego słuchać. Im więcej oni mówią o swoich problemach tym bardziej dostrzegam w czym i jak mogę im pomóc.
Nie widząc sensu wciąż pracuje. Wciąż prowadzę szkolenia. Nie pracuje gorzej, mam wrażenie że pracuje więcej, ciężej, więcej pytam, więcej słucham, mając nadzieje, że w tym więcej, znajdę sens.
Kiedyś, po skończonym szkoleniu wraca Kasia (jedna z uczestniczek, menedżer sprzedaży), ja myślami już w domu, pakuję rzeczy, mazaki, kartki…, ona doszła już do parkingu. Myślałam, że czegoś zapomniała, a ona idzie prosto na mnie i mówi mi „Ewa, musiałam tutaj wrócić, żeby podziękować Ci, za to jak z nami pracowałaś, że nas słuchałaś, że nas szanowałaś, że zajęłaś się nami, a nie programem, no i to Twoje poczucie humoru…” i ściska mnie mocno. A potem słyszę jeszcze kilka pięknych rzeczy o sobie.
I dzieje się rzecz niesamowita. Im bardziej wątpię w sens mojej pracy tym więcej pozytywnych informacji dostaję od uczestników. Jak to możliwe?
Kiedyś usłyszałam na zakończenie szkolenia: „Pierwszy raz jestem na szkoleniu, na którym trener dopasował to szkolenie do uczestników. Widziałem jak Ci było trudno to zmienić w jeden dzień i widziałem jak bardzo chciałaś by ono było dla nas wartościowe”.
Dzisiaj?
Już wiem o co w tym całym moim braku sensu chodzi. Rozumiem skąd się wziął i do czego mnie doprowadził. Te trzy lata poszukiwań pokazały mi czego ludzie potrzebują, i w jaki sposób ja mogę im pomóc. Jakoś tak się stało, że brak sensu zrodził nowy sens. Słyszę czego potrzebują menadżerowie. Chętnie dyskutują nie o teoriach, a o swoich problemach, chętnie słuchają o możliwych rozwiązaniach, chętnie się dzielą swoimi sukcesami i błędami. Chętnie słuchają o sobie, o tym jak mogą rozwiązać swój problem.
Dzisiaj chcę pracować po swojemu. Dopasowywać treści do sytuacji menadżerów. Rozwiązania do ich realnych problemów. Wykorzystywać moją wiedzę praktyczną, nie książkową, by podpowiadać Ci adekwatne rozwiązania.
Nie wiem jakie będzie jutro, wiem jednak na pewno, że to, jak rozmawiasz z pracownikiem dzisiaj będzie wpływało na Waszą relację jutro. To jakie zadasz mu pytania będzie wpływało na jego odpowiedzi. To jakie wdrożysz rozwiązania dzisiaj będzie wpływało na Twoje efekty jutro. A wasze każde dzisiaj i każde następne jutro będzie budowało Waszą współpracę.
Jeśli chcesz dowiedzieć się jak ja uczę o prowadzeniu rozmów z pracownikami i jakie proponuje rozwiązania, to zapraszam do kontaktu.
Wykształcenie: Uniwersytet Jagieloński, mgr Psychologii Stosowanej,
Certyfikaty: Extended Disc, Trenera i Konsultanta Zarządzania, Analiza Transakcyjna 101
Dodatkowe szkolenia:
Międzynarodowa Konferencja Analizy Transakcyjnej w Berlinie, 2018
Coaching z mózgiem w tle, Dariusz Niedzieski, 2017
I konferencja Analizy Transakcyjnej, Nowe Trendy w AT, 2016
Coaching, empatia i neurobiologia, Pernille Platener, 2016
Diagnoza organizacji i planowanie interwencji w oparciu o 5 poziomów logicznych, K. Balcerkiewicz i J Gosk, 2016
Różne style uczenia się oraz metody związane z Analizą Transakcyjną, Sylvia Schachner, 2015
Zmiana w Analizie Transakcyjnej, Dr Cristina Caizzi, 2013
Praca ze skryptem ciała w Analizie Transakcyjnej, Katerina Bulgakova, 2012
Perspektywa skryptu- skrypt w perspektywie, Cristina Caizzi, Anette Dielman, Sylvie Monin, 2012
Extended Disc – 17.01.2012
Marketing Usług Szkoleniowych, 2012
Twój skrypt życiowy- diagnoza cech osobowości i skryptu życiowego, Natalia Isaieva, 2011
O Trójkącie Dramatycznym, otwartości i relacjach wolnych od gier psychologicznych, dr S. Karpman, 2011
Organizacja, skrypt, zmiana, Sabine Klingenberg, 2011
Analiza Transakcyjna w warsztacie konsultanta, coacha, trenera, Sabine Klingenberg, 2011
Szkolenia z Analizy Transakcyjnej rozpoczynające proces zdobywania Certyfikatu Analityka Transakcyjnego przyznawanego przez Europejskie Stowarzyszenie Analizy Transakcyjnej (EATA) 2010- 2014
AT w praktyce organizacyjnej, zespołowej i indywidualnej, Julie Hay ,2010
Kurs Analiza Transakcyjna 101, Aleksandra Piotrowska, 2010
Dwa dni z Claude Stainer’em, 2010
Strategia Błękitnego Oceanu, 2010
Coaching w procesie zmiany, 2010
Prowadzenie rozmów z pracownikami zwalnianymi, 2010
Przygotowanie planu ścieżek karier i programu zarządzania talentami, 2008
Warsztaty integracji i współpracy zespołu, 2008
Szkoła Coachingu Relacyjnego (5 dni), 2007
Szkoła Asesorów (4 dni), 2006
Asertywność w działaniu, 2005
Szkoła Trenerów i Konsultantów Zarządzania, 2002-2004
Kiedy warto ze mną współpracować?
Jeśli...
- Czujesz, że Twoje rozmowy nie idą najlepiej
- Wiesz, że mógłbyś rozmawiać sprawniej, efektywniej
- Brakuje Ci narzędzi, metod, sposobów jak rozmawiać
- Brakuje Ci pomysłów na swoje konkretne sytuacje
- Chcesz, aby Twoje rozmowy oparte były na szacunku wobec innych
- Zależy Ci na Twoich współpracownikach
- Wymagasz od innych i wymagasz także od siebie
- Lubisz dostawać informację zwrotną
... to zachęcam do współpracy ze mną
Jeśli...
- Szukasz szybkich, sprytnych trików
- Chcesz manipulować innymi
- Chcesz dominować i podkreślać swoje stanowisko, władzę, wyższość
- Oczkujesz, że wszyscy będą Cię posłusznie słuchać i nie zadawać pytań
- Masz już poczucie, że świetnie sobie radzisz w rozmowach ze współpracownikami, współpraca układa się Wam naprawdę dobrze i to jest dla Ciebie wystarczające
