To pierwszy post w cyklu postów „Jak motywować pracownika”. Nie będzie w nim jakiś super konkretnych narzędzi, sposobów czy technik. Dlaczego? Otóż, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie „jak motywować pracownika” warto zacząć od odpowiedzi na pytanie kto za tą motywację jest odpowiedzialny? Bo odpowiedzialność pociąga za sobą działania, a każde nasze działanie przynosi efekty, złe lub dobre. Jeśli Ty bierzesz odpowiedzialność za motywację pracownika, to Ty działasz, a nie pracownik, a jeśli pracownik przejmuje odpowiedzialność, to on działa, a Ty mu pomagasz w tych działaniach. Wiem, że odpowiedź na pytanie o odpowiedzialność za motywację pracownika jest pierwszym krokiem aby móc rozmawiać o dalszych krokach szefa w obszarze motywacji pracownika.
„Jak mam zmotywować pracownika do pracy? Jak sprawić, żeby mu się chciało?”
To częste pytania, z którymi się spotykam i sporo jest z nimi zamieszania.
Na jakiej jesteś pozycji?
Jeśli pracownik i Ty uwierzysz, że jego motywacja zależy od Ciebie to stoisz na straconej pozycji. I Twój pracownik również. Oznacza to bowiem, że całą odpowiedzialność bierzesz na siebie, a pracownik zostaje w postawie: „No to zmotywuj mnie szefie, no dalej, wymyśl coś abym był zmotywowany. Nie, to nie działa, spróbuj czegoś innego. Wiesz nadal nie jestem zmotywowany, zmotywuj mnie”. Ty jesteś aktywny, może nawet nadaktywny, a pracownik reaktywny. Dlaczego to jest złe? Bo nadaktywność szefa umacnia bierność pracownika.
To może wyglądać tak, być może nieco przesadzone, więc czytaj z przymrużeniem oka:
Przychodzi pracownik do szefa:
Pracownik: Szefie, no nie mam motywacji do pracy. Zmotywuj mnie.
Szef: Aha, jak mam Cię zmotywować?
P: Nie wiem, straciłem motywację do pracy. Wymyśl coś. Ty tu jesteś szefem.
Szef: Aha. To może Cię pochwalę?
P. Fajnie, super. Lubię być chwalony. Ale po pewnym czasie…
P: Wiesz szefie, to za mało te pochwały, chciałbym coś jeszcze.
Szej: Aha, no dobra, to dam Ci trochę wolnego.
P. No ok., ale wiesz to za mało. Dorzuć coś jeszcze.
Szef: Aha, no wiesz, to może podwyżka?
P: O, świetnie. Lubię podwyżki. Pół roku później. Wiesz, znowu nie jestem zmotywowany, weź mnie zmotywuj.
Szef: Aha, no dobra, to może spróbujesz innych zadań, wiesz, rozwiniesz się trochę, zmienisz otoczenie, bardziej ambitne rzeczy będziesz robił.
P: No, fajnie, lubię, to co robię, ale może tamto polubię bardziej. Wiesz znowu nie jestem zmotywowany.
Szef: Aha to może karta multisport? Poćwiczysz trochę, zrelaksujesz się, odpoczniesz?
I tak możemy w nieskończoność…
Widzisz aktywność szefa, a bierność pracownika? Szef daje, pracownik bierze.
Zazwyczaj tak to praktyce wygląda jeśli myślimy, że to my za tę motywację jesteśmy całkowicie odpowiedzialni.
W końcu stanie się tak, że skończą Ci się działania, pomysły, okazje do tworzenia, do budowania tej motywacji. A pracownik będzie rozczarowany, że już go nie motywujesz.
Bardziej zasadnym jest zadawać sobie pytanie jak wspierać motywację pracownika? Jak ją utrzymać? Jak rozwijać? Jak rozbudzać? Jak dbać by rosła?
Dlaczego? Bo tak naprawdę każda motywacja ma źródło w każdym z nas, wypływa z naszego wnętrza, no bo jak moja motywacja może wypływać z Ciebie? Jak moja motywacja ma mieć swój początek w Tobie? Nie umiem sobie tego wyobrazić…
Owszem jak mogę coś zrobić dla Ciebie, bo Ciebie lubię, bo jesteś dla mnie kimś ważnym, bo zależy mi na relacji z Tobą. Jesteś wtedy dla mnie bardziej motywatorem, ale nie źródłem motywacji. Źródłem będzie moja potrzeba, moje uczucie, moja myśl, by mieć z Tobą dobre relacje, by być przez Ciebie lubianym, akceptowanym, szanowanym, i robię to, bo jesteś dla mnie ważny. Robię coś, bo być może kiedyś oczekuję wdzięczności, jakiegoś rewanżu, albo ogromną wartością dla mnie jest mieć z Tobą dobre relacje. I oczywiście nie ma, uważam, w tym nic złego, że robię coś dla kogoś, bo kogoś lubię. Nie ma w tym nic złego, że ważna jest dla mnie dobra relacja z Tobą i dla tej właśnie relacji coś robię. Złe będzie to wtedy, kiedy uwierzę, że od Ciebie i tylko od Ciebie, zależy moja motywacja.
Gdzie jest źródło motywacji?
Moja motywacja zaczyna się we mnie. Twoja motywacja zaczyna się w Tobie. Motywacja pracownika zaczyna się w nim. Nasze motywacje mają swój początek w nas samych. I to, co może zrobić szef dla pracownika, to stworzyć mu pewne możliwości, środowisko, atmosferę, by tę jego motywację w nim rozwijać, utrzymać, czasem pomóc w jej odkryciu, rozbudzeniu, ale nie w jej powstaniu, stworzeniu.
Chciałbyś Żeby ktoś wszedł do Twojego wnętrza i decydował za Ciebie co Ciebie motywuje, a co nie? Co dla Ciebie jest ważne, a co nie? Sterował Twoimi wartościami czy pragnieniami?
Chciałbyś komuś, kto Ciebie nie zna, nie zna Twojej historii życia, Twoich doświadczeń, Twoich marzeń, planów, trudności, oddać władzę nad tym, co napędza Ciebie do życia, do kochania, do pracy, do osiągania celów? To nigdy nie powinno dostać się w cudze ręce. To tak, jakbyś chciał, żeby ktoś stał się Twoim napędzającym Cię silnikiem. Ty, jako szef możesz dbać o ten silnik, ale nie będziesz silnikiem, a nawet nie chciej nim być.
Motywacja jest jak rzeka, ma swoje źródło, drogę i cel do którego zmierza. Możesz dbać o to, by szybciej płynęła, be zastojów, zatorów, możesz wyrównać jej brzegi, ale nie możesz stać się samą rzeką. Mało tego, Ty swoją rzekę masz w sobie, albo dobrze by było żebyś miał, więc tym bardziej nie możesz być dwiema rzekami na raz…
Wielokrotnie pytam pracowników, menadżerów, co ich motywuje w pracy. Co powinno się zadziać, stać, wydarzyć, byś czuł się zmotywowany?
I w zasadzie odpowiedzi, niezależnie od branży, firmy, ludzi, są do siebie bardzo podobne. Wszystkie te odpowiedzi dotyczą tego, jak dbać o środowisko nazwę je „okołomotywacyjne”, tzn. że swoimi działaniami mogę sprzyjać temu, by rozpoznać Twoją motywację, by ją utrzymać.
Jaki mam wpływ na motywację?
Bo oczywiście, że może chcieć mi się pracować może więcej, może bardziej, może lepiej, kiedy ktoś docenia to, co robię, docenia moje umiejętności, efekty, wysiłki, starania. Jest dla mnie uprzejmy, odnosi się do mnie z szacunkiem. I oczywiście, że może chcieć mi się mniej, kiedy szef nadmiernie krytykuje mnie i mój sposób pracy, jest nieuprzejmy, niedostępny. Ale jeśli moją motywacją jest praca w ogóle, cele, jakie osiągam, działania, radość z pracy, interakcje z ludźmi, klienci, to, to że szef mnie nie chwali, nie może spowodować, że przestanę pracować w ogóle, że porzucę pracę całkiem. Zachowanie szefa nie powoduje, że nie chce mi się pracować w ogóle, że rzucam prace, siedzę w domu i nic nie robię. Zachowanie szefa wpływa na to, że nie chce pracować z nim, dla niego, dla tego konkretnego działu, firmy. Powoduje ono, że nie chce przychodzić do tej konkretnej pracy, brać udział w tym konkretnym projekcie, nie powoduje ono, że chce przestać pracować na zawsze. Zachowanie więc szefa (uznajmy, ze jest to ważny czynnik motywujący), wpływa na pewne okoliczności, otaczające mnie środowisko, ale nie wprost na źródło mojej motywacji. Nie porzucę pracy, bo jest ona dla mnie wartością i radością, porzucę „to” miejsce pracy i poszukam takiego, które będzie wspierać moją motywację.
Po prostu potrzebuję pewnych warunków by mieć sprzyjającą atmosferę do pracy, by jakieś czynniki zewnętrzne wspierały moją motywację wewnętrzną.
Nikt z nas nie jest odpowiedzialny za źródło motywacji w drugiej osobie, natomiast jako szef, menadżer, kierownik masz wpływ na relacje, atmosferę, okoliczności, warunki, otoczenie, które mogą wspierać lub osłabiać motywacje pracownika.
Teraz, po tych rozważaniach, dlaczego menadżer, szef, czy jakakolwiek inna osoba nie może brać całkowitej odpowiedzialności za motywacje drugiej osoby, chciałabym pochylić się nad tymi aspektami w pracy, które wspierają motywację pracownika, mobilizują do działania, dodają skrzydeł.
Co wspiera motywację pracownika?
W następnych postach będę opisywać poszczególne czynniki, o których pracownicy mówią, że są dla nich ważne, że wspierają ich motywację, że mobilizują ich do pracy, że dodają energii do działania.
Zapraszam do czytania pozostałych tekstów.
